WARTOŚCIUJĄCA POSTAWA

Wartościują ca i oceniająca postawa Marksa wobec przedstawianej rzeczywistości współczesnego mu kapitalizmu jest w jego pracach zawsze wyraźnie widoczna, przejawiająca się w stosowa­niu niedwuznacznie zabarwionych uczuciowo określeń na przykład w sto­sunku do kapitalistów („drab od wyrobów bawełnianych” i tym podobne) oraz poprzez używanie kategorii „czysto” teoretycznych, które odsłaniają aspekty struktury i funkcjonowania społeczeństwa kapitalistycznego, ma­jące istotne znaczenie dla charakterystyki położenia życiowego klasy spo­łecznej, którą reprezentował, mianowicie proletariatu. Zależność treści i formy powstających na terenie nauk humanistycz­nych dzieł naukowych od reprezentowanych przez ich autorów klaso­wych i grupowych punktów widzenia rzeczywistości społecznej wyraża się w powstawaniu w poznaniu humanistycznym klasowych i grupowych struktur myślowych.  Podłożem kształtowania się różnorodnych struktur teoretycznych w obrębie ekonomii politycznej jest, zdaniem Marksa, klasowo-warstwo- wa natura reprezentowanych przez ekonomistów perspektyw myślowych.

ZJAWISKA I PROCESY

Zjawiskom i pro­cesom społecznym przysługuje bowiem zawsze sens wartościujący, tzn. że ludzie danego kręgu kulturowego czy środowiska społecznego uważają je zazwyczaj za dobre lub złe, korzystne lub niekorzystne, piękne lub brzydkie, sprawiedliwe lub niesprawiedliwe itd. Nie bez znaczenia pozo­staje fakt, że czysty opis jakiegoś zjawiska lub zdarzenia dokonującego się w społeczeństwie nie jest możliwy bez odwołania się do kategorii ma­jących odniesienie do wartości, a ten, kto będzie usiłował za wszelką cenę trzymać się szablonowego i beztreściwego języka, aby sprostać wy­mogom nauki „wolnej od wartościowania”, uzyska niejednokrotnie mniej wszechstronny i prawdziwy obraz rzeczywistości, aniżeli ten, który na­pisze pracę naukową ze swadą, nie unikając dowcipnych czy nawet zgryź­liwych uwag. Interesująca wydawałaby się analiza stylu Marksa, który -— jak wiadomo — często posługiwał się w swoich pracach określeniami emocjonalnie nieobojętnymi.

CZĘSTO UŻYWANE

Często używane w humanistyce amerykańskiej słowo „opóźnienie kulturowe”, mimo że z pozoru oznacza czysto opisowe stwierdzenie następstwa czasowego, może być przykładem nader wyraźne­go sądu wartościującego, albowiem osądza ujemnie jakiś stan rzeczy i sugeruje, że jakieś zjawisko powinno być zmienione zgodnie z określo­nymi wymaganiami. Podobnie kategoria’ „przystosowanie”, obecna często w amerykańskich książkach z zakresu nauk społecznych, zawiera wyraź­ny ładunek propagandowy, przeważnie zaleca konformizm wobec norm i celów idealnie odpowiadających klasie średniej małych miast. Uprawianie nauki o społeczeństwie nie byłoby do pomyślenia, jeżeli miałoby się je traktować na wzór empirycznych nauk przyrodniczych, tzn. przy założeniu uwolnienia stosowanych przez badaczy kategorii teo­retycznych służących do opisu i wyjaśniania rzeczywistości społecznej od elementów oceny i wartościowania tejże rzeczywistości.

NATURA MATERIAŁU

Swoista natura materiału, jakim zajmuje się ta nauka, mobilizuje przeciw wolnym badaniom naukowym najbardziej gwałtowne, małostkowe i nikczemne namiętności duszy ludzkiej, miano­wicie furie interesu prywatnego” .Tu szczególnie dobrze widać, jak dalece wyniki działań poznawczych wraz z językiem teoretycznym, w którym są one formułowane, bywają skorelowane z wartościami specyficznymi dla reprezentowanych przez ba­daczy klas i innych grup społecznych. Ale zjawisko zależności języka teoretycznego i wyników badań od przyjętej przez autora postawy war­tościującej wobec przedmiotu prowadzonych przez niego badań zachodzi także na terenie nauk o kulturze. Pojęcia nauk humanistycznych, nawet wtedy, kiedy mają one neutralne zabarwienie emocjonalne, takie jak np. ,.opóźnienie kulturowe” (cultural lag) czy też „przystosowanie” (adjust- ment), są — zdaniem C. Wrighta Millsa wyrażonym w książce The So- ciological Imagination — wyrazem mniej lub bardziej wyraźnej postawy wartościującej badacza.

OSOBLIWOŚĆ NAUK HUMANISTYCZNYCH

Kategorie języka teoretycznego stosowa­nego w tej czy innej nauce przyrodniczej są bowiem względnie niezależ­ne od czynników społecznych, a zwłaszcza nie są one „nośnikami” ocen wartościujących. Pod tym względem istotną osobliwością nauk humanistycznych i spo­łecznych jest właśnie to, że ich języki teoretyczne podlegają istotnym wpływom czynników społecznych, przy czym ich oddziaływanie jest tym bardziej wyraźne, w im większym stopniu przedmiot danej nauki znaj­duje się w zasięgu zainteresowań uczestników społecznego procesu pro­dukcji. Stosunkowo dobrze daje się więc zidentyfikować obecność in­gerencji zróżnicowań społecznych w sferze procesu poznania na przykła­dzie nauk ekonomicznych. Rozumiał to dobrze Marks. „W dziedzinie eko­nomii politycznej — pisze on w przedmowie do I wydania Kapitału —- wolne badania naukowe natrafiają nie tylko na tego samego wroga, co w innych dziedzinach.

NOWOCZESNE NAUKI

Nowoczesne nauki produkują przeto wiedzę, która pod względem formy (a nie subiektywnego zamiaru) jest wiedzą technicz­nie użyteczną, aczkolwiek możliwości jej zastosowania ujawniają się na ogół dopiero później [. . .] Filozoficzna wykładnia nowej fizyki interpre­towała przyrodę i społeczeństwo z punktu widzenia nauk przyrodniczych, można powiedzieć, że indukowała XVII-wieczny mechanistyczny obraz świata. W takiej perspektywie podjęto rekonstrukcję klasycznego prawa naturalnego. Nowożytne prawo naturalne stało się podstawą burżuazyj- nych rewolucji XVII, XVIII i XIX wieku, które ostatecznie obaliły daw­ne uprawomocnienia panowania”. Można więc w sumie powiedzieć, że ów mechanistyczny obraz świata stanowił integralną część świadomości zbiorowej klasy burżuazyjnej. Przyrodoznawstwo i poszczególne jego dyscypliny są typami wiedzy, gdzie analiza wpływu i oddziaływań klasowo-warstwowych zróżnicowań społczeństwa na charakter i wyniki procesów myślowych w nauce jest jednak poważnie utrudniona, ponieważ — jak zauważył swego czasu Jan Szczepański — nie ma tu ewidentnego wpływu interesów klas i grup społecznych na strukturę semantyczną pojęć tych nauk oraz na ich podstawowe dyrektywy.

MIEJSCE METODY

W miejsce metody filozofii spekulatywnej, zda­niem Kartezjusza, „można znaleźć inną, praktyczną, za pomocą której, zna­jąc siłę i działanie ognia, wody, powietrza, gwiazd, nieba i wszystkich in­nych ciał, które nas otaczają, równie dokładnie, jak znamy rozmaite ręko­dzieła naszych rzemieślników, będziemy mogli użyć ich w ten sam sposob do wszystkich celów, do których ,się nadają, i dzięki temu stać się panami i posiadaczami natury”, a w ten sposób „przyczynić się do udoskonalenia ży­cia ludzkiego” . Podobne przesłanki filozoficzne leżące u podstaw nowoczes­nego przyrodoznawstwa stwierdza Jurgen Habermas w szkicuTechnika i nauka jako „ideologia”. Przesłanki te są, zdaniem autora, zbieżne z kla­syczną wykładnią prawa naturalnego, a na to właśnie prawo powoływały się wszystkie burżuazyjne rewolucje społeczne. „W odróżnieniu od nauk filozoficznych starszego typu — pisze Habermas — nowożytne nauki doś­wiadczalne rozwijają się od czasu Galileusza w metodologicznym systemie odniesień, który odzwierciedla transcendentalne stanowisko technicznego rozporządzania.

PODOBNY TYP ZALEŻNOŚCI

W prze­ciwieństwie do tego ostatniego, który pragnął przede wszystkim panowa­nia nad ludzi, celem burżuazji jest zwrócenie się ku rzeczom i panowa­nie nad naturą. O ile szlachta feudalna troszczyła się o odpowiedniość między sumą stałych potrzeb a środkami służącymi do ich zaspokojenia, o  tyle burżuazja nie była nastawiona na dopasowanie sił wytwórczych do stałych i z góry możliwych do skwantyfikowania celów.Podobny typ zależności między klasowym położeniem burżuazji a wy­łonieniem się nowożytnych nauk przyrodniczych stwierdzało wielu au­torów. Scheler doszedł do podobnych konstatacji, co Kartezjusz, który dostrzegał wyłaniającą się w jego czasach potrzebę przyjęcia przez filo­zofię metody, która podporządkowana byłaby idei wspomnianego już opa­nowywania natury i celom praktycznym. Metodę, którą wprowadził do filozofii, uważał za umożliwiającą uzyskanie „wiadomości wielce użytecz­nych dla naszego życia”.

POWOŁUJĄC SIĘ NA ROZPRAWY

Scheler, powołu­jąc się na rozprawy A. Riehla poświęcone historycznym powiązaniom nauki i filozofii, powiada, że schemat mechanicystycznego poglądu na świat jako pewien fragment języka nauki poprzedził historycznie jego zastosowanie w obszarze fizyki, chemii czy biologii. Zużytkowanie istnie­jącego materiału intelektualnego i empirycznego jako punktu wyjścia do stworzenia mechaniki klasycznej i właściwego jej sposobu wyjaśniania zjawisk przyrodniczych nastąpiło, zdaniem Schelera, w wyniku ukształto­wania się określonego splotu aktualiów historycznych, tzn. pojawiającego się w wiekach XVI – XVIII zapotrzebowania burżuazji, klasy powstałej w wyniku fuzji dawnych warstw rządzących średniowiecza, wzbogaco­nej po upadku średniowiecznych cechów i gildii. Znaczenie pojawienia się burżuazji na arenie dziejów polegało, wedle autora niemieckiego, na tym, że cechowała się ona nową konfiguracją interesów grupowych, inną niż ta, która była charakterystyczna dla szlachcica feudalnego.

ZALEŻNOŚĆ WYNIKÓW

Można zatem powiedzieć, że manufak­tura stanowiła dla uczonych zajmujących się mechaniką naturalne nieja­ko pole badań i doświadczeń. Zależność wyników badań od sytuacji egzystencjalnej podmiotu ba­dań na przykładzie mechaniki rozpatrywał socjolog niemiecki Max Sche- ler w szkicu pt. „Probleme einer Soziologie des Wissens” w książce Die Wissensjormen und die Gesellschaft (Berlin 1920) s. Pytanie, które stawia sobie Scheler, jest następujące: co zadecydowało o tym, że mechanika rozwinęła się w XVII wieku, mimo że przesłanki jej rozwoju istniały już przedtem? Przesłanki te tkwiły w intelektualnym spadku uzyskanym po poprzednich pokoleniach. Składał się na niego, zdaniem autora, doro­bek nauk logiczno-matematycznych oraz liczne obserwacje empiryczne i wyniki pomiarów. Okoliczności te nie rodziły jednak mechaniki same z siebie. W tym punkcie Scheler nie zgadza się z W. Machem, który mniemał, że mechanika klasyczna rozwinęła się w dziejach nauki przy­padkowo, w wyniku licznych uogólnień indukcyjnych oraz na marginesie kumulujących się stopniowo przedsięwzięć technicznych.

« Older Entries